poniedziałek, 13 lutego 2012. 11:47 | Kategoria: brak kategorii
tagi:
Przysięgam, że były takie dni, kiedy tonęłam w Twoich dołeczkach. Jednym spojrzeniem sprawiałeś, że rozpływałam się, jednym uśmiechem sprawiałeś, że zapominałam o reszcie świata. Jak bardzo nie chciałam tego wówczas przyznać, ani przed sobą, ani przed innymi, byłeś moją pierwszą miłością? Chciałabym móc powiedzieć, że szybko się wypaliło, ale bym skłamała. Oboje chcieliśmy tego samego. Mi brakło odwagi, Tobie hm, cierpliwości? To był ostatni raz, kiedy nie sięgnęłam po to, co chciałam. Kiedy odpuściłam? Nie było nam dane nacieszyć się sobą, a jednak, tak wiele wspomnień mam zachowanych. Doświadczenie "nas" było jedną z kilku rzeczy, które pomogły mi dorosnąć. Tak wiele, złości było przez długi okres czasu między nami. Rozczarowanie drugą osobą to taki silny impuls, ogień, który wypala się wbrew pozorom zdecydowanie za długo. I mimo to, że nie wyszło, wiem, że potrzebowałam Cię w swoim życiu dokładnie w taki sposób. Rozpaliłeś znacznie więcej niż niespełnioną miłość. Przez lata sprawiałeś, że przeżyłam tak  wiele. Chodziłam wśród chmur, emanowałam złością, usypiałam w Twoich ramionach z największym uśmiechem, wypłakiwałam rzeki łez, czułam się najjaśniejszą gwiazdą na niebie.
Wiele osób tego nie widzi, ale byłeś jedną z piękniejszych rzeczy, które mi się w życiu przytrafiły. Co więcej, zamknęliśmy ten rozdział wbrew pozorom nie raniąc siebie? Nawet w najczarniejszym okresie naszej znajomości, tak naprawdę jad, który wytaczaliśmy na siebie wzajemnie był stworzony przez fakt, że nigdy nie przestało nam zależeć.
Dzisiaj, po tylu latach, nie myślę już o Tobie. Żyjemy blisko siebie, więc siłą rzeczy słyszymy raz na jakiś czas w rozmowie o sobie, ale nie ma to dla nas większego znaczenia. Nie mamy już wpływu na siebie.  Wyrośliśmy z nas. Popełniliśmy tyle błędów, że wyciągnięte wnioski starczą na całe życie.
Lepszego zakończenia, nie mogliśmy odnaleźć sami.

all.ga
niedziela, 12 lutego 2012. 21:02 | Kategoria: brak kategorii
tagi:
Ze wszystkich wspomnień, które otaczają Twoją osobę w mojej wyobraźni nie umiałabym wybrać tego jedynego mementu, o którym mogłabym powiedzieć, że był zapowiedzią  obecnej sytuacji. Zawsze myślałam, że przeżyłyśmy ze sobą tak wiele, że jesteśmy pewną sprawą. Zresztą... Na tyle ile mnie znasz, wiesz, że jak na coś się decyduję to jestem pewna, że ma to sens, a jeśli nie, to, dlaczego nie? Dlaczego odpuścić coś w przedbiegach? Więc traktowałam nasze wspólne relacje zawsze bardzo poważnie, chociaż sama do poważnych osób nie nalezę. Teraz jednak widzę, że nie przeżyłyśmy nic razem. Bycie przy drugiej osobie, jedynie, jako obserwator to nie to samo. Ale czy to miałby być powód do braku "cześć" choćby z grzeczności albo szacunku? A może jednak tego szacunku nie ma. Może w swojej wyobraźni miałam zbyt idealistyczny obraz tego, co nas łączyło i dlatego teraz mnie to boli. Tak bardzo podkreśliłaś wśród naszych wspólnych przyjaciół jak bardzo Cię zraniłam. Sama nie wiem, co boli bardziej. Fakt, że prywatne sprawy rzuciłaś na światło dzienne dla wszystkich, choć ani Ty ani ja zawsze uważałyśmy, że tego typu sytuacje to nie jest biznes całego świata, czy fakt, że wszyscy Ci domniemani przyjaciele, bez słowa ode mnie przyjęli jedną wersje. Co z dwiema stronami medalu? Zawsze mówiłaś, że z naszej dwójki Ty jesteś tą nieśmiałą, to zawsze żyjącą w cieniu mojej osoby. Twierdziłaś, że brak Ci odwagi, że zazdrościsz mojej pewności siebie i odwagi w osiąganiu wyznaczonych marzeń. Cóż... Z łatwością przyszło Ci oskarżenie mnie o traktowanie Twojej osoby jak małowartościową znajomą. Podobno nigdy nie mogłaś na mnie polegać.  Ciekawe czy mogłabyś wymienić, chociaż jedną sytuację, kiedy Cię zawiodłam i nie mogłaś liczyć na moje wsparcie. Sytuację, w których mnie okłamywałaś i ukrywałaś prawdę, nie liczą się. Wybacz, nie umiem po charakterze pisma na komputerze czy telefonie, poznać, w jakim jesteś nastroju. Na rozmowę w cztery oczy czasu nie miałaś. Ty dla mnie czasu nie miałaś i jak tylko go odnalazłaś pamiętasz, co robiłaś? W przerwach opowieści o swoim życiu wyskakiwałaś z pretensjami, że pojawił się ktoś inny w moim życiu. Ktoś, na kim mogłam polegać i czuć się szczęśliwa w jego obecności. Mówi Ci coś hipokryta? Ponoć zraniłam Cię ogromnie. Czy to dla Ciebie pocieszenie, że mogę powiedzieć, że wzajemnie?  Mówiła, że zawsze człowiekowi lżej, jak wie, że ktoś cierpi podobnie. Nie rozumiałam tego i nie rozumiem dalej. Wbrew temu, co o mnie opowiadasz, życzę Ci z całego serca powodzenia w życiu. Prawdopodobnie nasze ścieżki się już nie przetną... Chociaż, nigdy nie mów nigdy. Oddaliłyśmy się od siebie w sposób naturalny. Żadna z nas nie była tego wstanie zatrzymać. Żałuj jednak, że zakończone zostało to w taki, a nie inny sposób. I prawdopodobnie, gdy spotkamy się za jakiś czas, powiemy sobie cześć. Może nawet zapytamy, co u Ciebie słychać. Co więcej, będziemy szczerze ciekawi odpowiedzi? •Teraz jednak jedyne, co szczerze mogę powiedzieć to pożegnanie. I chociaż boli to, a przynajmniej z moje strony, to wiem, że wyjdzie to nam na dobre. Nie bałaś się zerwać tej przyjaźni, więc może to był Twój pierwszy krok, do tego żeby stać się taką, jaką zawsze chciałaś być. Jeśli zniknięcie mojej osoby z Twojego życia potrzebne było Ci do rozprostowania skrzydeł, to niech tak będzie. Tylko nie mów już jak bardzo ja wszystko spieprzyłam. Jeśli to ma być nie koniec lecz początek to bądź w tym wszystkim chociaż szczera. Nie dla mnie, a dla siebie. Tak, żebyś pewnego dnia się nie musiała obudzić i zastanawiać się czy było to warte. Mnie już wtedy nie będzie. Nas tym bardziej. Zresztą, kiedy ostatni raz byłyśmy faktycznie MY? Rzeczy, które są nie do naprawienia zauważałam od dawna. Mówiłam, ale nic nie robiłam. Widziałąm, że przegrywam, że oddalasz się. Słowa mogą czasem tak niewiele... Więc, może powinnam podziękować? Może to faktycznie jest sweet  goodbye?

http://www.youtube.com/watch?v=qDQvpj_MiyQ&feature=related
all.ga

O autorze

O stronie

Olga

Dlaczego nie?

odwiedzin:

Podobne strony